Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

O kotwiczeniu jachtu słów kilka

O kotwiczeniu jachtu słów kilka

5 maja, 2012

Kotwiczenie jachtu pełnomorskiego jest czynnością prostą, pod warunkiem, że wszystko wykonamy zgodnie z prawidłami sztuki żeglarskiej. Jednak aby tak się stało, musimy mieć świadomość tego, co powinniśmy zrobić, zwłaszcza, że wiele elementów, zwłaszcza dotyczących komunikacji w załodze, jest umownych.

1. Przed wypłynięciem.
O kotwiczeniu trzeba koniecznie pomyśleć przed wypłynięciem. Jeśli pływamy po morzu, musimy być przygotowani na różne ewentualności. Aura lubi płatać figle, co może się dla nas źle skończyć, jeśli nie będziemy mieli możliwości zakotwiczenia w spokojnym miejscu i przeczekanie niekorzystnej pogody. Dlatego przygotowanie kotwicy trzeba sprawdzić przed wypłynięciem, bez względu na to czy mamy zamiar z niej skorzystać, czy nie.
Ważną rzeczą przed rejsem z nową załogą jest ustalenie komend i kolejności wykonywania zadań. W razie potrzeby może się okazać, ze konieczność szybkiego działania i reagowania na komendy uratuje nam skórę. Poza tym istotne jest, byśmy zachowywali się profesjonalnie, nie wystawiając na pośmiewisko przed innymi załogami.
Jeżeli jacht wyposażony jest w windę kotwiczną, to wiele pracy związanej z kotwiczeniem nam odejdzie. Jednak działanie windy trzeba również sprawdzić. Łańcuch, lub też lina kotwiczna, powinny być wyposażone w oznaczenie, pozwalające nam ocenić długość. Najlepiej oznaczać łańcuch zaciskaczami plastikowymi, sugerowana odległość oznaczeń, to 5 metrów.

2. Długość łańcucha
Większość jachtów wyposażona jest w kotwice typu pług, która jest bardzo dobrym wyborem w przypadku kotwiczenia na piaszczystym dnie. Wraz z kotwicą na wyposażeniu musi też być rzecz jasna łańcuch, lub ewentualnie lekka lina kotwiczna. Niepisana zasada jest mówi, że łańcuch powinien być co najmniej trzykrotnie dłuższy niż głębokość, na której się zatrzymujemy. Dlatego, jeśli mamy na jachcie kotwicę zainstalowaną na dziobie, powinniśmy się liczyć z tym, że zapas musi być spory, ponieważ gdy łódź znajduje się w ruchu, kotwica nie opada pionowo w dół, a łańcuch ciągnie się za jachtem. Dlatego też trzeba wziąć pod uwagę również odległość, na jakiej należy rozpocząć manewr. Teoretycznie manewru tego powinniśmy nauczyć się na kursie, ale różnie z tym bywa.
Warto też pamiętać, że kotwica może się przesunąć o kilka metrów po dnie i faktycznie ustawić się w innym miejscu niż początkowo zakładaliśmy. Może to być niebezpiecznie w przypadku jednostek zakotwiczonych zbyt blisko siebie.

3. Miejsce do kotwiczenia
Połowa sukcesu w sprawnym i poprawnym zakotwiczeniu naszego jachtu, to wybór odpowiedniego miejsca. Generalnie kotwicowiska zaznaczone są na mapie danego akwenu, bez której rzecz jasna nie powinniśmy nawet myśleć o wypłynięciu z portu. Na takim kotwicowisku będzie nam najbezpieczniej. Jeśli jednak przyjdzie nam zatrzymać się w miejscu, którego nie znamy, to skipper, na podstawie tej samej mapy i podanych na niej głębokości, może dokonać oceny sytuacji i wydać rozkaz o rzuceniu kotwicy w konkretnym miejscu. By dokonać tego na nieznanych sobie wodach, trzeba mieć trochę doświadczenia.
Sytuacja komplikuje się w najbardziej popularnych miejscach, ponieważ gdy już wpływamy w zatokę, często okazuje się, że na kotwicowisku stoją już inne jednostki. Wówczas musimy dopasować się do zaistniałych warunków i postawić łódź na kotwicy w taki sposób, by nie wadzić pozostałym jachtom, a jednocześnie zachować bezpieczną odległość od brzegu i ewentualnie innych przeszkód. Niepisana zasada mówi, że w sytuacji ostatecznej lepiej stanąć bliżej innego jachtu, niż ryzykować rozbicie się o brzeg. Ostateczna decyzja należy jednak do dowódcy jednostki.

4. Manewr kotwiczenia
jeśli tylko jest to możliwe manewr kotwiczenia wykonujemy na silniku. Pozwoli nam to na łagodniejsze podejście z kotwica na zaplanowane przez nas miejsce. Żagle powinny być sklarowane, żeby nie utrudniały nam i tak niełatwych manewrów.
Standardowo kotwicę rzucamy od strony dziobu, manewrując tak, by ustawić się dziobem do kierunku wiatru.
Po wydaniu łańcucha, kiedy poczujemy już, że kotwica opadła na dno, można zacząć bardzo powoli wybieranie. Dzięki temu łańcuch nie opadnie na dno i nie spowoduje w przyszłości niepożądanego dryfu łodzi. Istotne jest też, by nie zaplątał się o nic, choćby i o samą kotwicę.

Wybieranie musi być powolne, chodzi bowiem o to, by skrócić łańcuch, a nie o to by ruszyć kotwicę z dna. Kiedy łańcuch zadrga, będzie to znak, że wybraliśmy już troszkę za dużo, trzeba odrobinę odpuścić. W ten sposób możemy ustawić łódź mniej więcej tak, jak byśmy tego chcieli. Jeżeli okaże się, że po rzuceniu kotwicy nie stoimy prawidłowo, lub możemy zagrażać w jakiś sposób innym jednostkom, najlepiej cały manewr rozpocząć jeszcze raz. Rzucanie kotwicy na łodzi wyposażonej w windę kotwiczną również wymaga odpowiedniego wyczucia, w przeciwnym wypadku albo poderwiemy kotwicę za mocno, przez co później może być źle zaczepiona, albo też łańcuch będzie zbyt długi, a łódź będzie niebezpiecznie dryfować. Warto dobrze zaciągnąć kotwicę, żeby później nie sprawiła nam ona przykrej niespodzianki. Jeśli kotwica puści w nocy, może to być o wiele niebezpieczniejsze.

5. Dwie kotwice
W jachtach pełnomorskich służących do pokonywania dużych odległości zdarza się niekiedy, że na wyposażeniu mogą się znajdować aż dwie kotwice. Wykorzystuje się podczas postoju na dość niespokojnych wodach, pozwala to na zachowanie dużo lepszej stabilności jachtu.

Rzucając dwie kotwice bardzo często robi się to od dziobu i od rufy, jednak nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie. Jeżeli silny prąd będzie przesuwał kotwice po dnie, może się zdarzyć, ze będą się one przemieszczać powoli w dwóch różnych kierunkach, w rezultacie zamiast pożądanej stabilności możemy uzyskać niebezpieczny przechył jednostki. Również jeśli byłyby one przeciągane w tym samym kierunku, mogłoby to być niebezpieczne dla jachtu. Tego typu niespodzianki mogą nas czekać nawet w zatokach, zwłaszcza jeśli znajdują się tam ujścia rzek.
Dlatego właśnie najbezpieczniejszym wariantem stawania na dwóch kotwicach jest umiejscowienie jednej z nich na dziobie, a drugiej pod kątem 45 stopni, czyli najlepiej w połowie jednej z burt.

6. Wachta kotwiczna
Niestety, praktyka wskazuje na to, że wielu żeglarzy lekceważy wachty kotwiczne. Być może dlatego, że rzadko zdarza się, by dobrze zakotwiczona jednostka sprawiała w nocy jakieś kłopoty. Zazwyczaj załogi które przeszły już przykre niespodzianki, częściej wystawiają wachty kotwiczne. Jest to szczególnie wskazane na Bałtyku i na innych północnych morzach, gdzie możemy spodziewać się silnych wiatrów, lubiących płatać figle żeglarzom.
Wachta kotwiczna, to dość niewdzięczny rodzaj kontroli nad jachtem, ponieważ gdy nic się nie dzieje – a w nocy, na dobrze zakotwiczonej jednostce właśnie tak jest – jest po prostu nudno i chce się spać. Wszelkie próby aktywności na pokładzie spotykają się z protestami reszty załogi. Znacznie ciekawiej jest, gdy na kotwicowisku nie jesteśmy sami. Do zadań wachty kotwicznej należy również zwracanie uwagi na inne jednostki, które nie zawsze mają wystawione wachty. Oprócz dbania o bezpieczeństwo do zadań wachty kotwicznej należy też utrzymywanie jachtu w gotowości do podniesienia kotwicy.

7. Podnoszenie kotwicy
Ten prosty manewr również może dostarczyć sporo niepotrzebnych emocji, jeśli będzie przeprowadzony niezgodnie z zasadami. Tak jak przy rzucaniu kotwicy, tak i przy jej podnoszeniu, najlepiej wykonywać manewr na silniku. Mamy wówczas większą kontrolę i możemy szybciej reagować na zaistniałe sytuacje. Najbezpieczniej jednak, jeśli silniach chodzi na biegu jałowym, a wciągając kotwicę, czy to windą, czy ręcznie, przybliżamy jacht do niej. Dzięki temu nie ma niebezpieczeństwa, że w pewnym momencie łańcuch trafi w pobliże śruby napędowej.
Żeby łańcuch nie zawijał się i nie haczył, najlepiej co 5 metrów (a więc zgonie ze wskazanym już wcześniej oznaczeniem) zatrzymywać windę i sprawdzać czy nie powstały gdzieś blokady ogniw. Może to trochę potrwać, ale jest znacznie bezpieczniejsze i unika się ryzyka, że łańcuch w niekontrolowany sposób zablokuje się lub poleci do wody. Po wciągnięciu kotwicy trzeba pamiętać o zamocowaniu jej poprzez zapadkę, jest to jedna z najważniejszych czynności przed wypłynięciem w dalszy rejs.

Czynności związane z kotwiczeniem jachtów nie są trudne, o ile dokładnie wie się co robić. Kłopoty pojawiają się tylko przy zaniedbaniu środków ostrożności i brawurowej postawie.

Rafał Chojnacki
fot: dreamstime.com 

One comment

  1. Kapitan Zeglugi Wielkiej /

    Oj zeglarze zeglarze, kto was uczyl tych bzdur. Cale te wasze patenty i szkolania traca mi lichfa, ale do rzeczy:
    -stajemy dziobem nie tylko do wiatru ale tez do pradu, czyli dziobem do tzw srodowiska, bo ustawienie sie jachtu pod prad i wiatr bedzie wypadkowa tych dwoch sil.
    -Dlugosc lancucha zawsze dobiera sie tak by ostatnie metry lancucha lezaly na dnie i nie podrywaly kotwicy.
    Zwykle sa to 3-do 5ciu aktualnych glebosci w zaleznosci od warunkow i wspolczynika trzymania kotwicy. Na jchcie powinno byc tyle lancucha by starczylo go na 3-5 glebosci, w oparciu o wiedze o glebosc danego akwenu a nie dlugosc jachtu.
    -Gdy staniemy na optymalnym kursie przy predkosci 0kn rzucamy kotwice + ok 3 glebokosci lancucha. Taki zabawkowy lancuszek jachtowy raczej nam sie nie poplacze, jesli sie boimy o to rozbijamy ten manewr na dwa takie kroki. Pozwalamy zdryfowac jachtowi do tylu, lub kopiemy silnikiem dead slow astern tak by lancuch nam sie ladnie ulozyl a kotwica zagrzebala w dnie. Nie przekraczamy predkosci 1 kn. Lancuch bedzie sie powoli ukladal i napinal.
    – jak sprawdzamy czy kotwica trzyma: lancuch bedzie sie nam wyciagal i napinal do maxymalnej wydanej dlugosci, gdy osiagnie maxymalne naprezenie powinnismy zaobserwowac luzowanie sie lancucha, czyli jego opadanie. Oznacza to ze kotwica trzyma, gdyz energie ktora jacht oddal lancuchowi w trakcie cofania sie, przyjal ponownie od naprezonego lancucha i teraz jacht ma minimalny ruch do przodu, ktory wkrotce ustanie zrownowazony silami srodowiska.
    Jesli to sie nie stanie(naprezenie i zluzowanie lancucha) nalezy przyjac ze dragujemy i kotwica nie trzyma. Oczywiscie przy linie kotwicznej tego niezaobserwujemy.
    Jesli mamy stoper(lechof) warto go zapiac by obciazenie bylo przekazane na lechof a nie na walek windy i jej przekladnie.
    Kazdy jacht czy statek lukuje na kotwicy i nalezy brac to pod uwage dobierajac miejsce do kotwiczenia lub stanac na dwuch kotwicach. Z kotwicy zchodzimy na silniku, nie ciagamy jachtu wyciagarka tylko caly czas pomagamy sobie silnikiem. Gdy jacht bedzie dokladnie na kotwica z wybranym calym luzem lancucha wyrwanie kotwicy z dna bedzie formalnoscia.
    Polecam ksiazki Manewrowanie Statkiem dostepne na Akademiach Morskich. Patentowi Skipperzy maja niestety braki w tej dziedzinie.

    Kiedys statki budowano z drewna a marynarze byli ze stali, dzis jest niestety na odwrotnie. Kilo wody pod stopa:)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin