Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Co nas ciągnie na Karaiby?

Co nas ciągnie na Karaiby?

2 Gru, 2015

Nie tak łatwo się tam dostać. Pół doby samolotem z Europy, a jachtem z Polski dobre 2 miesiące i to żeglarskiego sprintu. Nie przeszkadza nam to jednak w snuciu planów i realizowaniu marzenia żeglugi w mocnym pasacie pomiędzy wyspami karaibskimi. Jaka magia każe nam się przedostać na drugą stronę Atlantyku, żeby zrealizować te marzenia? Zapraszam do lektury krótkiego tekstu, w którym poszukam na to odpowiedzi.

Czym tak naprawdę są osławione Karaiby? To pasmo wysp oddzielających Morze Karaibskie od Atlantyku. Patrząc na mapę wyspy tworzą coś na kształt półksiężyca ustawionego w kierunku północ-południe. To właśnie dzięki ich położeniu, żegluga pomiędzy nimi jest tak przyjemna, a tak naprawdę dzięki występującym na tych szerokościach pasatom. Pasat wiejący z przeważającego kierunku, północnego wschodu, zapewnia nam szybkie przemieszczanie się między wyspami, zarówno na północ jak i na południe. Żegluga w pasacie to nie tylko opalanie się i sączenie napojów z palemką, ale także częste kąpiele w oceanicznej wodzie. Bo fala lubi odwiedzać pokłady jachtów żeglujących nawet baksztagiem. Szczęście żeglarzy polega na tym, że woda w tym rejonie świata jest bardzo ciepła dlatego nikomu nie przeszkadza prysznic jaki nam serwuje.

Jedną z głównych baz wypadowych na Karaibach, dla nas, mieszkańców Europy, jest Martynika. Tam też najlepiej wyczarterować jacht. Martynika to Europa. Tak, pomimo dużej odległości, to do tej pory Martynika jest terytorium zależnym Francji. Tam zapłacimy w euro i dolecimy bez zbędnych formalności. Gdyby ktoś wysadził mnie z samolotu na Martynice nie mówiąc gdzie jestem, to do momentu zobaczenia wody, mógłbym mieć problem z jednoznacznym stwierdzeniem, że nie jest to w europie. No dobrze, ale zanim wsiądziemy na jacht, trzeba jeszcze go wcześniej znaleźć i dokonać wyboru z bogatej oferty firm czarterowych. Jaki jacht najlepiej pokaże nam urok Karaibów? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, oto kilka faktów z żeglowania na wyspach.

Najchętniej wybieraną trasą z Martyniki podczas 2 tygodniowego rejsu jest wariant południowy, czyli St. Vincent i Grenadyny. Dlaczego? Moje, subiektywne, zdanie na ten temat jest takie, że właśnie na południe od Martyniki możemy spotkać się z naturą, która jest niezmienna w tym rejonie od lat. Gdy ktoś był na Majorce, na Balearach, czy na wyspach Kanaryjskich wie jak można zmienić w ciągu zaledwie kilku dekad piękne wybrzeża wysp, zabetonowując ich prawie każdy fragment. Oczywiście nie wszędzie jest to łatwe, ale postęp technik budowlanych jest tak niesamowity, że buduje się resorty hotelowe na wysokich klifach tuż nad samym oceanem lub morzem. Sprowadza się to do tego, że lecimy na wakacje All  inclusive, żeby tylko oglądać morze, a kąpiemy się w hotelowym basenie (często ze słoną wodą). Na południe od Martyniki hoteli, portów i marin jest jak na lekarstwo. Wodę i paliwo tankujemy z pływających na kotwicowiskach cystern lub czerpiemy w strumykach, które wlewają się do wielu zatok, w których stacjonujemy. Prąd ładujemy silnikiem lub agregatem. Na nocny postój szukamy miejsca na trzy sposoby: boja, kotwica na środku zatoki lub z dziobu kotwica, a rufa długą cumą do palmy. Ten trzeci sposób jest chyba najbardziej popularny. Pozwala zmieścić więcej jachtów w jednej zatoce i umożliwia łatwy transport załogi na brzeg swojego rodzaju kolejką linową. No dobra, prędzej promem na uwięzi, złożonym z pontonu i naszej cumy rufowej, po której się przeciągamy. Podsumowując, mamy skąd czerpać wodę, paliwo, mamy gdzie zacumować, bo zatok po zachodnich stronach wysp jest bez liku, mamy prąd z silnika. Można powiedzieć, że żegluga na Karaibach uczy niezależności od portów i marin. Moje ostatnie rejsy na Karaibach trwały ponad miesiąc i uwierzcie mi, nie stałem w porcie więcej niż raz na dwa tygodnie. Kto nie wierzy musi sprawdzić sam!

Mamy najpotrzebniejsze do funkcjonowania jachtu i oczywiście załogi rzeczy, ale…co z jedzeniem?

Nie samą wodą człowiek żyje! W takim razie, jakie kulinarne atrakcje czekają na nas po drugiej stronie wielkiej wody? Czy zdarzyła się Wam w życiu sytuacja, gdy podczas pobytu w restauracji zobaczyliście w menu homara lub languste, a apetyt na ten kaprys kończył wam się w momencie zerknięcia na cenę? Też tak miałem zanim nie popłynąłem na wyspy karaibskie.

Pierwsza wizyta w zatoce, a tu podpływa Pan w dredach, lub łysy, żeby nie było, że to ma jakiekolwiek znaczenie i wyciąga wielkie langusty proponując przyrządzenie ich specjalnie dla Was z dostawą na jacht. Oczywiście trzeba się targować, tak dla przyzwoitości, ale nawet wyjściowa cena nie jest mordercza. Do tego dochodzą ryby, na przykład Mahi-Mahi, w Polsce znana pod nazwą Koryfena, a na świecie Dolphin fish. Są też przepyszne ślimaki, schowane w zakręconych muszlach zwane kąchami. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że możemy sami spróbować szczęścia w połowach i samodzielnie złowić tuńczyka, mahi-mahi albo poszukać na dnie zatoki muszli z pysznymi ślimakami. Ostrzegam jednak przed porażeniem słonecznym, jakiego nabawiły się moje plecy, gdy całe przedpołudnie spędziłem z maską i rurką na zanurzonej głowie, a moje plecy smażyły się w tym czasie w ostrym słońcu. Opłaciło się jednak. Znalazłem 2 ogromne muszle ze ślimakami, które zamierzałem zjeść na kolację. Niestety moja załoga zaprzyjaźniła się z mieszkańcami muszli czekającymi do kolacji w wiaderku. Nadała im nawet imiona, a gdy nie widziałem wypuścili je na wolność. No cóż, od czasu do czasu każdy musi zrobić dobry uczynek.

Oprócz owoców jakie daje nam morze, na karaibskich wyspach południa, króluje kurczak, ziemniaki i wieprzowina. Tak więc każdy znajdzie coś dla siebie. O rumie nie wspomnę, to trzeba przeżyć, a gałka muszkatołowa nabiera zupełnie innego znaczenia.

Po tym dość długim opisie zmagania się z brakiem portów i marin wróćmy do jachtu jaki wybrać na Karaibach. Wody te zdominowały katamarany. Firmy czarterowe posiadają bogatą flotę dwu kadłubowców, a powoli pojawiają się trimarany. Dlaczego? Szczerze, nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Gdy płynąłem pierwszy raz z Europy na Karaiby jednokadłubowym jachtem, wielu moich znajomych żeglarzy mówiło mi, że się umęczę, bo właśnie nie ma tam portów a na kotwicy mocno buja i generalnie ciężko jest żyć na jednym kadłubie. Przez pierwsze 2 tygodnie szukałem minusów jednokadłubowca, przez kolejne dwa…szukałem dalej. Kolejny miesiąc szukałem… No i nie znalazłem do dziś, a było to dobre 5 lat temu. Osobiście uważam, że katamaran ma oczywiście dużą przestrzeń do życia na pokładzie, jednak najlepsze biesiady i tak były u nas, a stojąc na kotwicy lub boi z reguły na pokładzie zostawałem sam, pilnując łódki, a załoga podziwiała interior. Gdy leci się pół świata, to naprawdę, ciągnie do oglądania jak wygląda życie na wyspach, a jacht służy nam do sprawnego i jakże przyjemnego przemieszczania się pomiędzy wyspami. Czy potrzebujemy na pokładzie odsalarki wody? Jak już pisałem wcześniej, źródeł pod dostatkiem i jedynie całkowita ignorancja zużycia może nas doprowadzić do niemiłej niespodzianki, a popsuta odsalarka w drugim dniu rejsu, może nam popsuć cały tydzień wakacji. Coraz częściej na pokładach znajdziemy panele słoneczne i generatory wiatrowe, co w tym wietrznym i słonecznym klimacie praktycznie uniezależnia nas nawet od silnika.

Wielu z nas zaczynało od rejsów śródlądowych. Przypomnijcie sobie jak niewiele potrzeba, żeby sprawnie, bezpiecznie i przyjemnie żyć na łódce. Dziewiczy charakter wysp i małe zagęszczenie turystów to właśnie, to co przyciąga ludzi na te, cały czas jeszcze rajskie wyspy.

Podsumowując, jacht jednokadłubowy bez kompleksów może konkurować z katamaranem, a dzięki niższej cenie, Karaibski rejs jest dostępny nie tylko dla bardzo bogatych żeglarzy.

Zgodnie z zasadą, że nie można zdradzać zakończenia książki zanim ktoś jej nie przeczyta, nie zamierzam opisywać wam konkretnych miejsc. To trzeba zobaczyć samemu, a wizyta w barze na plaży, pod niebem pełnym gwiazd, popijając napój z połówki kokosa, pozwoli wam lepiej zrozumieć odpowiedź na pytanie postawione na początku – Co nas ciągnie na Karaiby!? 

Bartek Czarciński

Szkoła Żeglarstwa Morka

Stowarzyszenie Polacy Dookoła Świata

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin