Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

„Rejs Niepodległości”

„Rejs Niepodległości”

11 Gru, 2014

Myślimy wszyscy już o Świętach…. ale wróćmy raz jeszcze na jeziora.

Długi weekend 8-11 listopada 2014. Z grupą przyjaciół wybieramy się na rejs kończący sezon. Trasa; Wygryny „Letni Ogród”-Mikołajki –Giżycko- Harsz-Mikołajki –Piaski. Temperatura: od 2 do 10 st C. Jacht: Tess32.

Ludzie różnie obchodzą Święto Niepodległości: w marszach, pochodach ,niektórzy w zadymach. My? Oceńcie sami…

Wyruszyliśmy wieczorem w piątek po południu w kierunku Mikołajek – gęsta mgła… o zmroku dopływamy do hotelu Mikołajki, a tam – brak prądu. Puste keje, sanitariaty i toalety nieczynne. Jest po sezonie – jesteśmy jedynym jachtem na Bełdanach. Wczesnym rankiem sklep i zakupy w rękawiczkach i szalikach, śniadanie u BARTA i… w drogę!

Jezioro Tałty i kanały absolutnie puste; dużo pni i gałęzi pływa po wodzie, bardzo ostrożnie przechodzimy do Rydzewa. Niegocin – w dalszym ciągu widoczność 50-100 m, wiatr 3-4 B czuję się jak na zimowym Bałtyku. Załoga na pokładzie… Zimno razem z wilgocią zakrada się w każdy odkryty element skóry. Wpływamy w kanał mając z nadzieją, że most obrotowy działa… złudne to oczekiwania – jest przecież po sezonie. Obiad w Omedze i próbujemy, czy uda się przejść starym kanałem… woda w jeziorach opadła o ok. 1 m, co chwilę wybija nam ster. Duże nasze obawy budzą pochylone, często podcięte przez bobry drzewa (tu kilka lat temu naszemu koledze na jacht spadło na pokład takie drzewo). W okolicznych portach wyciągane są ostatnie jachty. Jesteśmy już na Kisajnie….

Ze względu na godzinę cumujemy na Jeziorze Dargin w Gospodarstwie Agroturystycznym u Piotra Melnika – niektórzy twierdzą, że tu następuje zagięcie czasoprzestrzeni…. Świetne miejsce, by się zatrzymać na chwilę. Wieczorem wita nas gospodarz – jak zawsze uśmiechnięty, gotowy pomóc, wziąć udział w każdym szalonym pomyśle. Proponujemy nocną wyprawę samochodami terenowymi do kaplicy Lehndorf-ów w Sztynorcie, namawiamy na to Piotra całe 2 min. Jedziemy w 5 aut (udostępnione na miejscu). Wrażenia z wyprawy niesamowite, zaskakujące, niezapomniane. Dodatkowo odwiedzamy Sztynort, upiornie wygląda pusty zaniedbany pałac Lehndorfa wśród głuchej, aż bolącej ciszy.

Rankiem po wyśmienitym śniadaniu część naszej załogi wybiera się na lokalne atrakcje: konie, quady, reszta płynie sprawdzić czy są kormorany. Nawet teraz są tu te wielkie czarne ptaszyska o charakterystycznych dziobach i szyjach. Te ptaki wzbudzają tu wiele emocji również tych negatywnych. To one płoszą ryby wędkarzom, pożerają je nurkując (nawet do 10 m) wzbudzają złość tutejszych rybaków. Sama wyspa to w tym okresie jeszcze bardziej ponure kikuty drzew uschniętych w wyniku ptasich działań. Resztki liści przybrzeżne zarośla dostarczają niezapomnianych doznań wyspy Kormoranów (znanej też jako Szeroki Ostrów). Jezioro Dobskie ma długość około 5,7 km, szerokość maksymalną – 5 km, a głębokość – 22,5 m. Jest tu jeszcze jedna ciekawa wyspa Gilma na której według przekazów są ruiny pogańskiego klasztoru. Obowiązuje tu zakaz używania silnika więc powrót do Harszu zajmuje nam chwilę.

Następnego dnia odwiedzamy jeszcze pod żaglami Sztynort, Kto ma Sztynort ten posiada Mazury miał powiedzieć Ignacy Krasicki do Ernsta von Lehndorffa, zauroczony urokiem posiadłości hrabiego. pogoda się unormowała, mgła i chłód to już constans. Wpływając do portu legendarnej tawerny „Zęza” wzbudzamy sensacje jak wszędzie wcześniej i później. Nagle wokół jachtu pojawia się grupa ludzi – chyba nie traktują nas (z 3,5 letnią Agatą na pokładzie) jako w pełni rozsądnych, dzielą się głośno uwagami o nas i naszym rozsądku. Nocujemy ponownie u gościnnego Piotra, ognisko trwa pomimo przenikliwego zimna aż do pierwszych promieni słońca. Rankiem kolejna atrakcja: gokarty, a póżniej wyprawa do Pozezdrza – wsi, w której od początku jej istnienia (1543 r.)mieszkali osadnicy polscy, z którą związana jest legenda o złotej piwnicy i jej skarbach. W czasie II wojny światowej powstał tu w okolicznym lesie zespół bunkrów byłej kwatery SS i policji Reischfürera Heinricha Himmlera. Tak upływa nam cały dzień.

Następnego ranka ruszamy w drogę powrotną mijamy uśpiony Sztynort, gościnne Giżycko, przystanie Rydzewa, kanały… na Tałty wchodzimy o zmierzchu. Zwykle tak na wodzie bywa, że musi być przygoda, kapitan Tomek zapomniał dotankować i… stajemy bez paliwa w okolicy Starych Sadów. Zapalamy światła i przy całej 2B płyniemy ku Mikołajkom. Mały przystanek przy Hotelu Gołębiewski -wycieczka z kanistrem po paliwo i znów mamy silnik! W czeluściach nocy przechodzimy mosty i cumujemy w Żeglarskiej Wiosce. Nic nie jest już o tej porze oświetlone pomost śliski (rano okazuje się że to dzięki mewom), żadnych innych jachtów, kolacja w Kuchniach Świata i jak wszędzie wcześniej „port po sezonie” zostajemy my, pokład i gitara.

O 12 w południe meldujemy się w Korektywie – porcie na ok. 200 jachtów, gdzie przyjdzie spędzić naszej łupince zimę.

Wypłynęliśmy z naszego macierzystego portu Letni Ogród zakończyliśmy, po drugiej stronie jeziora Bełdany w Piaskach – był to rejs ekstremalny, wart tych wszystkich niedogodności, zimna zamkniętych portów i wszystkiego wokół.

Zapraszamy szaleńców szukających polskiej Grenlandii na kolejna edycję Rejsu Niepodległości.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin