Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Szkutnik sadysta – budowa kanu ze sklejki torturowanej cz.1

Szkutnik sadysta – budowa kanu ze sklejki torturowanej cz.1

16 Lis, 2014

Na początek kilka słów o tym, jak to się zaczęło…

Gdy pewnego dnia trafiłem na tą technikę budowy, pomyślałem, że trzeba mieć wielkie samozaparcie, aby tak żmudnie męczyć się z budową tak małej jednostki, przy tak wielkim nakładzie pracy. Jednak w głowie ziarno zostało zasiane, co więcej zaczęło kiełkować. Niewiele było informacji mówiących o tej technice, dlatego tym bardziej cenny okazał się kontakt do autora artykułu a tym samym autora planów budowy mojego kanu. Długie wieczory spędzone przy komputerze na poszukiwaniu odpowiednich materiałów sprawiły, że nie mogłem doczekać się pierwszych prac…

Pierwsze prace

Największym problemem było znalezienie materiału o odpowiedniej szerokości (minimum 150cm) oraz jednoczesnym wzdłużnym układzie włókien w warstwach zewnętrznych sklejki. Jako podstawowy budulec do budowy kanu została użyta sklejka olchowa (4mm) odporna na wilgoć. Poszukiwania zaowocowały zakupem trzech arkuszy w/w sklejki o wymiarach 152 x 152cm, a zatem dzięki znalezieniu odpowiedniego wymiaru, wyeliminowałem konieczność odpowiedniego układu słojów (sklejka o kształcie kwadratu). Był to jedyny materiał, który spełniał wszystkie wymagania, rzecz jasna najlepszym materiałem byłaby sklejka egzotyczna, jednak te, na które trafiłem były albo zbyt wąskie, albo miały nieodpowiedni układ słoi. Trzy zakupione arkusze musiały zostać połączone w taki sposób, aby grubość sklejki, o ile to możliwe, nie uległa zmianie, gdyż miałoby to dość duży wpływ na zdolności materiału do wyginania. Odpowiednie fazowanie pozwoliło zastosować poliuretanowy klej w klasie D4, a dodatkowo udało się osiągnąć finalny arkusz wyjściowy o wymiarach 430x152cm. Na tym etapie trzeba było nie lada wyobraźni, żeby w tym jednym arkuszu zobaczyć kanu. Teraz nadszedł czas na przeniesienie szablonu na sklejkę i wycięcie odwzorowanego kształtu. To był chyba najprostszy etap budowy…

Zaczynamy giąć i nie jest wcale łatwo…

Zaczęło się to, co było najbardziej żmudne – gięcie. Każdego dnia mogłem ugiąć co najwyżej kilka centymetrów, gdyż sklejka szybko zaczynała trzeszczeć i niestety pękać, a na to nie mogłem sobie pozwolić więc trzeba było wrócić do poprzedniego etapu, pęknięty arkusz został wymieniony i można było dalej przystąpić do formowania kształtu.

Zanim rozpocząłem kolejne sadystyczne prace, konieczne było wzmocnienie istniejącego arkusza, dlatego w celu wzmocnienia, całość została pokryta cienką warstwą (150gram) laminatu epoksydowego. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że utrudni to (a może raczej znacznie zwolni) formowanie kadłuba, jednak coś kosztem czegoś. Prace przy samym gięciu trwały ponad 1,5 miesiąca, codzienne kilkunastominutowe doginanie uniemożliwiało tzw. szybką budowę… Zdecydowanie technika sklejki torturowanej jest metodą dla bardzo cierpliwych.

W drugiej części trochę o gięciu wzdłużnym i ostatecznym formowaniu kształtów

 

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin