Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Czarne chmury nad szkoleniem żeglarskim

Proces szkolenia, jego jakość i efektywność oraz występujący w nim mechanizm egzaminowania zawiera w sobie i zarazem zależy od wielu skomplikowanych czynników. Można powiedzieć, że wszyscy z nas bardziej lub mniej zetknęli się z tym procesem, pobierając mniejszą lub większą różnego typu edukację. Oczywiście z procesu edukacji i jej rezultatów zawsze ktoś może być niezadowolony. Jak trudno jest uczyć i egzaminować, szczególnie gdy pojawia się problem postawienia oceny negatywnej, wiedzą dobrze ci, którzy tym się zajmują. Dokładnie takie same mechanizmy występują w szkoleniu i egzaminowaniu żeglarskim. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat OZŻ-ty i PZŻ organizowały egzaminy żeglarskie a kluby i firmy wraz z kadrą instruktorów PZŻ, organizowały szkolenie i egzaminy żeglarskie, sukcesywnie doskonaląc bazę szkoleniową, kadrę instruktorską i programy szkolenia. Jakość szkolenia i poziom wymagań był bardzo wysoko oceniany nie tylko w Polsce ale w innych państwach parających się szkoleniem żeglarskim. Oczywiście tak jak w powszechnej edukacji, tak i w edukacji żeglarskiej pojawiały się sporadyczne przypadki nieprawidłowości lub niesprawiedliwych ocen. Nie miały one jednak jakiegokolwiek wpływu na generalną ocenę wysokiej jakości tego szkolenia. Niestety nad tym dobrze funkcjonującym procesem zaczęły kilka lat temu pojawiać burzowe chmury. Jak wiemy burze, szczególnie te większe, przynoszą dotkliwe spustoszenia. Tak też dzieje się obecnie ze szkoleniem i egzaminowaniem żeglarskim. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat ramowe przepisy żeglarskie regulowały odpowiednie ustawy i ministerialne rozporządzenia a szczegółowe przepisy szkoleniowe i egzaminacyjne definiował PZŻ. Wszystko chodziło jak w zegarku. Ustawodawcy wsłuchując się w opinie fachowców czyli szkoleniowców PZŻ, korygowali odpowiednio przepisy państwowe pozostawiając szczegóły szkoleniowo egzaminacyjne fachowcom z PZŻ. Tak było do 2005 roku. W tym roku w skorygowanej ustawie o kulturze fizycznej pojawia się nowy art. 53a regulujący problematykę żeglarską. Wymusił on zredagowanie nowego Rozporządzenia MSiT i wykluczył ze szkolenia jedyną znającą się na tym grupę fachowców, instruktorów żeglarstwa PZŻ. Pojawiła się wtedy pierwsza próba ustawowego „zamachu” na instruktorów żeglarstwa PZŻ. Po ciężkiej walce udało się korektą ustawy w sierpniu 2006 roku zachować ustawowe uprawnienia instruktorów żeglarstwa PZŻ. Komisja szkolenia PZŻ rozpoczęła intensywne prace nad propozycją dla MSiT projektu nowego rozporządzenia. Na przełomie 2005 i 2006 roku zupełnie niepotrzebny i nieodpowiedzialny spór we władzach PZŻ o końcową wersję projektu Rozporządzenia, spowodował brak zredagowania jego końcowej wersji mającej być propozycją dla MSiT. Ministerstwo nie mogąc się doczekać od PZŻ projektu nowego Rozporządzenia w sprawie uprawiania żeglarstwa powołało swój własny zespół, który opracował taki projekt. Projekt opracowany przez zespół nie mający doświadczenia w edukacji żeglarskiej był dużym krokiem wstecz w walce o jakość szkolenia żeglarskiego. Przekonali się o tym szkoleniowcy żeglarscy gdy rozporządzenie MSiT w sprawie uprawiania żeglarstwa ujrzało światło dzienne w czerwcu 2006 r. Brak egzaminu na co najmniej jeden z wyższych stopni morskich jsm i kj był jedną z największych wad tego dokumentu. Na szczęście zachowane zostały pełne uprawnienia PZŻ do organizacji egzaminów żeglarskich. Opracowany przez Komisję Szkolenia PZŻ i zatwierdzony w 2007 r. przez MSiT jedyny w Polsce System szkolenia żeglarskiego wymuszał realizowanie szkolenia żeglarskiego na wymaganym poziomie organizacyjnym i merytorycznym. Gdy wydawało się, że przez dłuższy czas będzie spokój, nadeszły nad szkolenie żeglarskie kolejne burzowe chmury. W czerwcu 2010 roku została uchwalona Ustawa o sporcie, uzupełniająca Ustawę o żegludze śródlądowej o art. 37a i 37b, a w nich nowy bardzo kontrowersyjny „pomysł” autorów ustawy. Sprawa dotyczy podmiotów upoważnionych do organizacji egzaminów żeglarskich, czyli dodatkowych poza PZŻ osobach prawnych lub fizycznych mogących przeprowadzać państwowe egzaminy żeglarskie. Przypuszczam, że w kreacji tego pomysłu mogły mieć swój udział pewne firmy prywatne prowadzące szkolenie żeglarskie. Egzaminacyjna weryfikacja ich poziomu szkolenia, niestety w wielu przypadkach bardzo niskiego wręcz skandalicznego, wykonywana przez PZŻ, była dla nich, co jest oczywiste, bardzo niewygodna. W ten pomysł zaangażowane mogły być także osoby, dla których wymagania egzaminacyjne, notabene wcale nie takie wysokie ale konsekwentnie na egzaminie egzekwowane, były zbyt trudne do pokonania. Brak konsultacji szkoleniowców PZŻ przy tworzeniu tych ustawowych zapisów, brak u autorów tego pomysłu doświadczenia egzaminacyjnego i brak „wyobraźni” ze skutków wprowadzenia tego pomysłu, doprowadziła do dużego zamieszania. Bo jak inaczej nazwać to co się obecnie zaczyna dziać z egzaminami żeglarskimi. Firmy prywatne, które starają się o status podmiotu upoważnionego prowadzą u siebie egzaminy żeglarskie. Chcąc mieć jak najwięcej klientów będą reklamować u siebie nie tylko bardzo dyskusyjną wysoką jakość szkolenia ale także przekazywać „cichą” informację o stuprocentowej efektywności egzaminacyjnej. Na gratkę łatwego zdania egzaminu jest niestety w stanie pokusić sporo osób, które nie mają ochoty popracować nad swoją wiedzą i umiejętnościami żeglarskimi. Próbując potem samodzielnie prowadzić jacht szybko nabędą pokory, oby nie było jednak za późno. Kolejne czarne chmury nad szkoleniem i egzaminowaniem to nowe rozporządzenia żeglarskie. W Rozporządzeniu MSiT z dnia 9 kwietnia 2013 r. w sprawie uprawiania turystyki wodnej zniesiony został obowiązek ukończenia szkolenia żeglarskiego dla kandydatów przystępujących do egzaminu. Nie oznacza to oczywiście, że szkolenie żeglarskie przestaje funkcjonować. Ma niestety niższą rangę i co się z tym wiąże, potencjalne mniejsze zaangażowanie organizatorów szkolenia jaki i osób uczących się. Co gorsze program szkolenia może ograniczać się do niezbędnego minimum jakie wystarczy aby zdać egzamin. Takie minimalne szkolenie „pod egzamin” zaczyna być niestety coraz częściej realizowane. Każdy dowolnego typu egzamin sprawdza tylko pewien wycinek wymaganej wiedzy i umiejętności. Komplet niezbędnej wiedzy i umiejętności uzyskuje się na kursie. Ukończenie tego typu kursu jest moim zdaniem wprost niezbędne aby po zdanym egzaminie móc zacząć samodzielnie i bezpiecznie żeglować. To tak jak byśmy zdawali maturę bez ukończenia wymaganej drogi edukacyjnej. Nawet jak udało by się nam jakimś cudem ją zdać, to nadal nie posiadalibyśmy tak ważnej wprost niezbędnej szerokiej wiedzy uzyskiwanej od szkoły podstawowej do liceum. Dotychczas procedury organizacji egzaminu i wymagania egzaminacyjne generował PZŻ. Obecne, niestety bardzo złe, opracowane są przez urzędników państwowych i świadczą o znikomej wiedzy oraz doświadczeniu w tym zakresie autorów tych zapisów.

Gdy wydawało się, że „limit” czarnych chmur mamy wyczerpany, w listopadzie 2013 r. Ustawa „de regulacyjna” wykreśliła ustęp 13 z art. 37a Ustawy o żegludze śródlądowej, dotyczący wymaganych uprawnień do prowadzenia szkolenia żeglarskiego. To już prawie katastrofa! Obecnie dowolna osoba może prowadzić szkolenie żeglarskie i w dowolnym zakresie programowym. Nie potrzeba odbyć nawet kiepskiego szkolenia aby podejść do egzaminu i przy dużej przychylności egzaminatora go zdać. Trudno jest mi sobie wyobrazić co jeszcze będzie można w tym „zepsuć”. Jest jednak światełko w tunelu. Nie wszyscy chcą się poddać temu procesowi destrukcji jakości szkolenia żeglarskiego. PZŻ i Stowarzyszenia HALS walczy obecnie o zmianę zapisów ustawy i rozporządzeń definiujących sprawy żeglarskie. Dopóki nie ulegnie to zmianie należy obecnie przeciwstawić się tej fuszerce szkoleniowej wysoką jakością szkolenia i egzaminowania. Systemy szkolenia PZŻ i Stowarzyszenia HALS jako jedyne w Polsce określają wymagane programy i zasady organizacji szkolenia, które mogą być realizowane tylko przez instruktorów żeglarstwa PZŻ. Gdyż to właśnie instruktorzy żeglarstwa PZŻ jako jedyna tego typu formacja szkoleniowa w żeglarstwie rekreacyjnym jest w pełni przeszkolona i zweryfikowana egzaminem w zakresie prowadzenia w nim szkolenia i egzaminowania. Dodatkowo wydawane odpowiedniego typu licencje szkoleniowe PZŻ i HALS są informacją o jakości tego szkolenia. Chcąc udać się na szkolenie żeglarskie pytajcie kto prowadzi szkolenie, według jakiego jest programu i ile będzie trwało. Te czynniki stanowią o jakości szkolenia. Warto przy tym jest poprosić o opinię szkoleniowców z PZŻ lub HALS. Po zapłaceniu czasami niskiej, ale nie zawsze, kwoty za szkolenie może się okazać, że pięknie wyglądająca strona internetowa i zapewnienia organizatorów szkolenia są kosztowną dla nas iluzją. Tego typu przypadki mamy na porządku dziennym nie tylko w szkoleniu żeglarskim ale także w innych branżach i usługach. Warto być mądrym przed szkodą. Namawiam bardzo na szkolenie w sprawdzonych szkołach żeglarskich z odpowiednia licencją. Być może będzie to trochę więcej kosztować, jednak nie zawsze, ale na pewno wiedza i umiejętności nabyte na takim kursie za chwilę będą procentować w bezpiecznym skutecznym żeglowaniu.

Jerzy Durejko

KJ, Instr. Wykł. PZŻ

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin