Ogólnopolska giełda jachtów, łodzi i czarterów

Żeglarskie szkolenie dzieci i młodzieży

Żeglarskie szkolenie dzieci i młodzieży

7 Wrz, 2012

Dobór odpowiedniego rodzaju szkolenia żeglarskiego dla młodocianego kandydata na żeglarza to bardzo ważna decyzja dla często nieświadomych tego rodziców.

„Pojedziesz na obóz żeglarski i zrobisz patent”, to częsta koncepcja planów wakacyjnych dla dziecka. Wielu osobom, którzy uprawianie żeglarstwa postrzegają jako spokojne wręcz romantyczne przemieszczanie się po wodzie nawet na myśl nie przychodzi, że to tylko drobny acz urokliwy aspekt żeglowania. Odpowiedzialność za załogę i jacht, trudne warunki atmosferyczne podczas żeglowania, awarie sprzętu i wynikający z tego powodu stres osoby kierującej jachtem, to ta druga strona medalu. Uzyskanie państwowego uprawnienia do prowadzenia jachtu żaglowego po wodach śródlądowych bez ograniczeń, czyli patentu Żeglarza Jachtowego, to przede wszystkim zdobycie szerokich umiejętności oraz wiedzy, która pozwala bezpiecznie prowadzić jacht wraz z wieloosobowa załogą. Jest to także branie pełnej odpowiedzialności karnej i cywilnej za zdrowie i życie załogi oraz za jacht, który często jest w cenie luksusowego samochodu. Czy młodociani kandydaci na żeglarzy są w stanie sprostać tym wyzwaniom pod względem psychicznym i fizycznym? Rodzice jako prawni opiekunowie podpisując dokument zgody na uprawianie żeglarstwa przez ich dziecko, do uzyskania przez niego pełnoletniości biorą na siebie pełną odpowiedzialność za żeglarskie poczynania ich pociechy. Wielu z nich nie jest w pełni tego świadoma. Ta obustronna nieświadomość zaczyna być weryfikowana już na starcie. Po przyjeździe na kurs żeglarski dzieci i zaraz potem rodzice, dowiadują się, że „żeglarskie wakacje” to dwutygodniowa harówka od rana do nocy, kończąca się trudnym egzaminem. Część z nich poddaje się tej harówce i w pocie czoła próbuje zmierzyć się z trudnym zadaniem zdobycia odpowiedniej wiedzy i umiejętności żeglarskich. Część już na starcie rezygnuje, bo przecież są wakacje a wymarzona przez nich przygoda żeglarska nie miała mieć nic wspólnego z tak ciężką pracą. Bardzo często organizatorzy szkoleń żeglarskich minimalizując koszty, wypełniają jachty szkolącymi do absolutnego maksimum. O efektach tego typu poczynań pisałem w poprzednim artykule. Praktycznie nie ma żadnych szans aby w takich warunkach zrealizować z powodzeniem program szkolenia. Pośpiech, nerwowość w szkoleniu, przerabianie tylko części programu, przekładają się na duży dyskomfort oraz stres uczniów i nauczycieli. Na efekty nie potrzeba długo czekać. Część rezygnuje już na samym początku, część w trakcie trwania kursu, a część docierając do końca szkolenia, nie zdaje egzaminu. Dla wielu z nich to koniec przygody z żeglarstwem. Trudno się temu dziwić. To nie ich wina. Postawiono im zadanie niemożliwe dla nich do zrealizowania. Kto więc zawinił i czy można się było przed tym ustrzec? Po pierwsze – zawinili rodzice, bo powinni dokładnie dowidzieć się jak tego typu szkolenie jest realizowane, i czy ich pociecha sprosta takim wyzwaniom. Po drugie – zawinili organizatorzy szkolenia, bo powinni bardzo dokładnie informować o skali trudności wynikających z tego typu szkolenia i oczywiście profesjonalnie je prowadzić. Po trzecie – winne jest temu także obecne prawo, które zezwala już dwunastolatkowi (!!!) uzyskać uprawnienie do prowadzenie dowolnego typu jachtu żaglowego po wodach śródlądowych. Co prawda do 16 roku życia możliwe jest tylko dla nich prowadzenie jachtu pod nadzorem osoby dorosłej posiadającej odpowiednie uprawnienia nie tylko żeglarskie ale także „do opieki nad młodocianym” (o czym rzadko kto wie), tylko że wtedy to uprawnienie żeglarskie jest całkowicie dziecku niepotrzebne! Za wszystko co się na jachcie dzieje odpowiada osoba prowadząca nadzór czyli prawny kierownik jachtu, także za poczynania będącej pod jego nadzorem osoby młodocianej, wspólnie oczywiście z prawnymi jej opiekunami. Oddzielną sprawą jest także to, że tak młody kandydat na żeglarza nie jest w stanie fizycznie sterować większością kabinowych jachtów śródlądowych o długości powyżej 7.5 m i na dodatek w pełni odpowiedzialnie dowodzić wieloosobową załogą takiego jachtu. Pytanie więc jest zasadnicze – po co utrzymywać dalej będący obecnie zapis prawny ( Rozporządzenie MSiT o uprawianiu żeglarstwa z 9 czerwca 2006 r.) posiadania wieku minimum 12 lat do uzyskania uprawnienia, z którego i tak przez kilka lat nie będzie mógł skorzystać? Środowisko instruktorów żeglarskich od wielu lat stara się przekonać urzędników o nierealności tego zapisu i jego zmianie. Mam nadzieję, że nowe Rozporządzenie MSiT o uprawianiu turystyki wodnej, które zgodnie z wymogami zapisów Ustawy o sporcie, musi się ukazać pod koniec tego roku, zawierać będzie zapis z podwyższoną granicą wiekową. Jak w takim razie szkolić młodzież i promować dla nich żeglarstwo. Stowarzyszenie instruktorów i trenerów żeglarstwa HALS opracowało i aktywnie promujemy etapowe szkolenie żeglarskie dla dzieci i młodzieży, ale nie tylko dla nich, także dla dorosłych. Pierwszy etap tzw. szkolenie wstępne w formie rejsu lub stacjonarnego obozu żeglarskiego jest bardzo efektywnym sposobem na początku edukacji żeglarskiej. „Przygodowa” forma szkolenia zawierająca tylko część podstawowej wiedzy i zakresu umiejętności żeglarskich jest praktycznie w pełni możliwa do przyswojenia przez młodych kandydatów na żeglarzy ale także przez dorosłych, którzy potrzebują trochę więcej czasu aby posiąść te umiejętności. Zapraszam na portal internetowy Stowarzyszenia HALS. Jest tam prezentowana kompleksowa koncepcja programowa różnych form etapowego szkolenia żeglarskiego dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych (www.hals-sitz.org.pl). Uważam, że to nowe spojrzenie na edukację żeglarską przysporzy nam jeszcze więcej żeglarzy i podniesie znacznie efektywność szkolenia.

Jerzy Durejko
kapitan jacht.
Instr. Wykł. PZŻ

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Directory powered by Business Directory Plugin